Przejdź do treści
IMG_2583

Franek

Jako, że mam dopiero 12 lat, to moja przygoda z motocyklami jeszcze dobrze się nie zaczęła 😉 chociaż patrząc na moich rówieśników, to można rzec, że jestem już doświadczonym motocyklistom.

A to dlatego, że tata wspólnie z Aguś zabierają mnie na wiele wyjazdów motocyklowych, szczególnie tych w koło komina. Chociaż dla nich, w koło komina, to 300 a czami i 500 km. Poza tym byłem już z nimi na dłuższym wyjeździe motocyklowym w Chorwacji, gdzie wspólnie z Werką śmignęliśmy na 2 tygodnie na wakacje.

Chcąc zachęcić mnie do jazdy na własnym motocyklu kupili mi Pitbike 120 ccm, jednak póki co, to za wiele na nim nie jeżdżę, no ale … 

Nowy rok przede mną i zobaczymy, co sezon motocyklowy przyniesie.

IMG_8972
IMG_4638
IMG_4974
DSCF7071
IMG_4758
IMG_6616

Werka

Jeśli chodzi o dwa kółka w moim życiu, to odkąd pamiętam za każdym motocyklem jadącym ulicą przy której szłam odwracałam głowę. Pewnie nic nadzwyczajnego, że najbardziej podobały się wszystkie ścigacze. Zawsze z tyłu głowy było to małe marzenie zrobienia kiedyś prawka i posiadania własnego motocykla.

Kiedy skończyłam 16 lat, to była ta magiczna granica, poszłam na prawo jazdy A1, co prawda początkowo miało mi to pomóc w dojazdach do stajni do której nie było żadnego połączenia komunikacją miejską. Jednak było to też spełnienie tego małego marzenia, które od dawna kiełkowało. Podczas nauki do egzaminu rozpoczęłam poszukiwania tego jedynego, motocykla rzecz jasna.

Krąg poszukiwań był szeroki, oglądałam KTM Duke 125, Honde CBR 125 czy Varadero 125, ale żaden z nich to nie było to, jeden za mały i zbyt zrywny jak na pierwsze moto, inny z kolei za duży i jego masa przerażała mnie jako coś na czym mam stawiać swoje pierwsze kroki. W końcu trafiłam na coś czego szukałam i tak motocykl zawitał do nas jeszcze przed zdaniem prawa jazdy. 

Proces egzaminu nie był łatwy, ale przecież skoro w garażu czeka czerwona strzała – Honda CBF 125, to nie mogłam poddać się tak łatwo! Motywacja była przeogromna, więc po pewnym czasie stałam się posiadaczką upragnionego prawka i mogłam wyciągnąć Hondę z garażu.

Tak naprawdę od razu zaczęłam jeździć po okolicach, do znajomych, do stajni. Przeżyłam pierwsze położenie moto na asfalcie, na szczęście nie groźne a uszkodzenia okazały się “kosmetyczne”. I to nie zniechęciło mnie do dalszej jazdy. W wakacje pojawił się plan motocyklowych wakacji wraz z Mamą, Dawidem i Frankiem, początkowo celem było Polskie morze. Ale nie zdziwi was pewnie fakt pogody – pokazywało same deszcze i praktycznie zero słońca.

Stąd nastąpiła szybka reorganizacja i celem stała się Chorwacja! Nie było to łatwe, skromne 125 cm3 w tak daleką trasę to ogromne wyzwanie. Ale chęci były nie do opisania, a to najważniejsze. Tak razem z Hondą pokonałyśmy ogrom kilometrów docierając do ciepłej i słonecznej Chorwacji, po wspólnym zasłużonym odpoczynku wróciłyśmy do domu. Apetyt na jazdę rósł, a mocy brakowało. Przyszedł czas na zmiany i kupno pierwszego samochodu, podjęta została decyzja o sprzedaniu czerwonej strzały, jednak motocykle z serca nie wyszły, nadal je uwielbiam i często tęsknie za tym. Kto wie może za jakiś czas dopiszę do swojego prawka kolejną kategorię i zasilę nasz team o kolejne moto… 

Na ten moment rozwijam swoją drugą pasję motoryzacyjną – samochody, pojawiam się na różnych zlotach ze swoim samochodem, ale nie zapominam o naszych Powsigirkowych zlotach czy spotkaniach na których zazwyczaj się pojawiam, co prawda na razie bez moto ale z tym samym entuzjazmem widząc inne motocykle.

Natalka & Patryk

Patryk od zawsze jeździł wszystkim co miało koła i kierownice. Tym bardziej, że motoryzacja to jego pasja.

Swoją przygodę zaczął od skutera 50ccm w wieku 12 lat. Jeżdżąc po wiejskich bezdrożach, ze swoją paczką wymieniał się z kolegami na motorynki, simsony i inne wynalazki. 

Pamietam pierwszy dalszy wyjazd nad Jezioro Gopło, do kolegi na żaglówkę na tydzień. W trzech na 50-tkach jadąc z towarzyszącym nam opiekunem w formie taty jednego z kolegów… Na litrowej CBR-ce która stawała co chwila z powodu przegrzewania się od zbyt niskiej prędkości. Dla Patryka wtedy była to wyprawa.

Spotkanie z Natalką też związane jest z motocyklami, ponieważ w chwile po tym, gdy zaczęli się widywać w gronie wspólnych znajomych wydarzyła się wywrotka.

Natalką z tyłu na grząskim piasku w drodze do sklepu… Obyło się bez strat. Natalka często wypomina to Patrykowi przy ostrzejszej jeździe, na co Patryk bardzo często z przekąsem odpowiada, że dzięki „motocyklowi” Romet Zetka 50ccm wpadł jej w oko. 

Poźniej nastały czasy pierwszego samochodu, technikum samochodowego pierwszej pracy i dwa kółka poszły trochę w niepamięć.

Tak naprawdę to dopiero Dawid podłożył tą iskierkę w naszym domu i zaraził miłością już nie do motocykli, ale do samych wyjazdów i takiego właśnie spędzania czasu. Bardzo podstępnie, zapewne z planem w głowie zaoferował Patrykowi „rypa” swoją CRF1000D. Tym sposobem złapał go na haczyk, a gdy pożyczył swój drugi motocykl, abyśmy mogli z nimi pojechać gdzieś na weekend, już miał mnie na widelcu.

Kilka pierwszych wyjazdów zrobiliśmy na  Dawida Africa Twin RD07. Na następny sezon był Suzuki DL1000, który jednak bardzo szybko zastąpiła wymarzona Africa Twin CRF 1000DCT. Na niej dotarliśmy aż do  Grecji, a pózniej była Białoruś i wiele innych wyjazdów. 

Po blisko 50.000 km z naszą królową, Natalka powiedziała basta! Kolejny sezon zaczynam od prawka. Słowo się chyba rzekło tym razem i nie będzie już odwrotu!

Wiele zmian czeka nas w kolejnym sezonie, plany są duże a chęci jeszcze większe. 

Czas pokaże …

IMG_6913
DSCF7148
20200626_153131